Aktualności Artykuły Rekomendacje Promocje Przewodniki Facebook Kontakt

Nasza relacja: dr Lidia Siatkowska

Zdrowie | 04/07/2017

Nie wiem jak Wy, ale ja myślę, że dentysta to lekarz, którego naprawdę ciężko znaleźć. I nie mam tu na myśli problemów z dostępnością, ale raczej z wyborem tego właściwego. W swoim, nie aż tak długim, życiu miałam wątpliwą przyjemność przekonać się o tym, że ze świecą szukać prawdziwego „stomatologicznego guru”.

Pech chciał, że kilka tygodni temu złamałam zęba i w moim dotychczas nienagannym uśmiechu pojawiła się bardzo nieprzyzwoita szpara. „Na wczoraj” umówiłam wizytę do jednego z gabinetów w Trójmieście, poszłam i bez zbędnych czułości dowiedziałam się, że „… O Boże! Tosz to tylko do wyrwania, potem implant i jakoś to będzie.” Zanim pozbierałam się po tej informacji minęło trochę czasu.

Zaraz zaraz! Czy przypadkiem nasza mapka nie jest zbiorem najlepszych miejsc w Trójmieście? Na pierwszy ogień poszła dr Lidia Siatkowska. I właśnie o tej Pani będzie dzisiejszy tekst.

Zadzwoniłam, umówiłam się, poszłam. Gabinet dr Siatkowskiej mieści się w gdyńskim Sea Towers przy ulicy Hryniewieckiego 6c na drugim piętrze. Godzina wizyty trochę się przesunęła, o czym zostałam poinformowana miłym smsem. Nic nie szkodzi Ja nie z tych, co pędzą na skrzydłach, żeby dać sobie wiercić w buzi. Poprzedni pacjent wyszedł, a za nim kobieta, która swoim miłym uśmiechem sprawiła, że zapomniałam po co do niej przyszłam. Weszłam do gabinetu i szczęka mi opadła. Dla widoku z okna mogłabym dać sobie przewiercić na wylot wszystkie zęby, ale do rzeczy. Z drżącym głosem opowiedziałam moją tragiczną historię, pokazałam zdjęcie, usadowiłam się w fotelu i czekam. Pani Lidia trochę się zastanowiła, usiadła koło mnie i zaczęła oglądać szczątki korzenia. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie wiem czy ze strachu, czy z bólu, bo nie pamiętam i nagle wylała litr miodu na moją zbolałą duszę. „Pani Wiktorio, tu nie trzeba nic rwać, poradzimy sobie z tym”. O dzięki Wam bogowie za tego człowieka!!! Zaraz dostałam znieczulenie i Pani doktor przystąpiła do walki. Trwało to dobrą godzinę. Namocowała się, wyczyściła wszystko, przepłukała chlorem, co poskutkowało tym, że po wyjściu z gabinetu wyglądałam jak ofiara przemocy domowej, zakleiła i kazała jechać do domu odpocząć. Uprzedziła mnie, że nie wyjdę od niej tak od razu z nowym zębem i, że cała zabawa potrwa kilka tygodni, ale nie było to ważne. Umówiłyśmy się na następną wizytę i następną. Jestem już po trzeciej, a zęba jak nie było tak nie ma. Zapytacie dlaczego? A no właśnie… Bo okazuje się, że leczenie kanałowe jest sztuką o wiele bardziej skomplikowaną, niż mogłoby się wydawać. Kanały trzeba wyczyścić, odkazić, uszczelnić, a do tego jest potrzebny czas, czas i jeszcze raz czas, a do tego bardzo dokładny dentysta, na którego miałam szczęście trafić i będę Wam to powtarzać przy każdej możliwej okazji! Czeka mnie jeszcze kilka wizyt, żeby doprowadzić moją szufladę do porządku i będę Was o tym na bieżąco informować. Jeśli ktokolwiek z Was:

  • Ma traumę z przeszłości,
  • Nigdy nie trafił na dentystę z prawdziwego zdarzenia,
  • Uważa, że nie ma dla niego ratunku,
  • Nie chce zbankrutować (a bardzo przystępne ceny to kolejny atut tego gabinetu)
  • Wszystkie odpowiedzi poprawne

niech nie zastanawia się dwa razy, tylko chwyta za telefon i umówi się do dr Lidii Siatkowskiej. Aha! Ciąg dalszy nastąpi. Jak starczy mi odwagi, to wkrótce podzielę się z Wami efektem :*

http://www.siatkowska.pl/


Wiktoria Szwabowicz
Pitu Pitu Wellness